Polish (Poland)
Home NASZE POCZĄTKI
Początki


Prapoczątki Drukuj Email
Wpisany przez Ks Leszek Sikorowski   

 

 

Kilka lat temu, w 2005 roku, podczas pielgrzymki do Ziemi Świętej, miałem okazję być w Dolinie Narodów- kamieniołomie blisko Jerozolimy, na ścianach którego wypisane są miejscowości, w których w różnych okresach czasu mieszkali Żydzi. Wśród napisów znalazłem m.in. Bodzentyn. Po powrocie pytałem starszych mieszkańców, co pozostało, jakie pamiątki, po obecności ludności żydowskiej w Bodzentynie - a była tu przed wojną znaczna ich liczba. Wskazano mi na dwie najważniejsze: Pamiętnik Dawida Rubinowicza i cmentarz żydowski. Wybrałem się aby go zobaczyć. Położony w pięknym miejscu na wzgórzu, ponad którym roztacza się jeszcze wyżej Góra Miejska, przypominał zapomniany dziki ogród, zarośnięty i niedostępny. Wtedy zrodziła się konkretna myśl uporządkowania go, wszak jest to miejsce spoczynku zmarłych, którzy tu- na tej ziemi, urodzili się, żyli, pracowali i zmarli. Po ogłoszeniu w kościele i zaproponowaniu uporządkowania tego miejsca, wiele osób, zwłaszcza młodzież włączyła się w to dzieło. Praca była mozolna, ale owoce tym piękniejsze, bowiem spod  gęstwiny zarośli i drzew wyłaniały się pięknie zachowane macewy. To był początek- zwyczajny gest chrześcijańskiego szacunku wobec tych, którzy tu spoczywają. Ten spontaniczny gest rodzi dalej piękne owoce, włączając w to dzieło szerszy krąg osób, pragnących, by służyło to wzajemnemu poznaniu kultur, odrębności, budząc  poczucie szacunku względem siebie.

 

Ks. Leszek Sikorski

Proboszcz Parafii Rzymskokatolickiej w Bodzentynie

 

 
Początki Drukuj Email
Wpisany przez Krystyna Nowakowska   

Bezpośrednim impulsem, który skierował moje działania na tematykę żydowską był telefon do naszego Stowarzyszenia, a właściwie personalnie do mnie z prośbą o pomoc przy renowacji i  ogrodzeniu Kirkutu znajdującego się w Bodzentynie. Nie pamiętam nazwiska kto dzwonił w każdym razie powoływał się na osobę mieszkającą w Szwecji mocno zainteresowaną losami cmentarza żydowskiego w Bodzentynie. Kirkut jest jedynym śladem obecności społeczności żydowskiej w Bodzentynie. Wtedy wydawało mi się, że ja sama nie wiele mogę, że powinna tą sprawą zająć się Gmina. Kilka miesięcy później w trakcie rozmów z Burmistrzem Bodzentyna o problemach naszego Stowarzyszenia zagadnęłam o Kirkut i wspomniałam o programie Dla tolerancji Fundacji Batorego i że w ramach tego programu można by coś zrobić z cmentarzem. W sprawie cmentarza Burmistrz  rozłożył bezradnie ręce, ale zapytał mnie czy znam historię Dawida Rubinowicza. Nie znałam, w domu okazało się, że mam Pamiętnik Dawida Rubinowicza . Przeczytałam go i pomyślałam że to jest to o co mi chodzi. Pracuję z dziećmi, a to jest pamiętnik pisany przez chłopca, prawie rówieśnika mojej córki. Zresztą nie bez znaczenia jest fakt, że jej również bardzo się spodobał pomysł odszukania śladów Dawida kierując się jego pamiętnikiem. W takiej sytuacji nie miałam wyjścia tylko zdecydować się na realizację tego projektu.

Więcej…
 
Z Zagranicy PDF Drukuj Email
Wpisany przez Ewa Wymark   

Kilka lat temu Max Szafir, urodzony w Bodzentynie, zwrócił się do mnie z prośbą, żebym korzystając ze swojego dziennikarskiego doświadczenia, opisała jego losy przedwojenne, oraz ocalenie z Zagłady. To właśnie ten będący w trakcie realizacji projekt sprowadził mnie do Bodzentyna na początku maja 2008. Tamtego lata podjęłam się zadania stworzenia strony internetowej upamiętniającej żydowską społeczność Bodzentyna i zgodnie z życzeniem Maxa wystąpiłam z listem do lokalnych władz. Max już od dłuższego czasu miał nadzieję, iż w jakiś sposób zniszczony cmentarz żydowski zostanie wykarczowany i otoczony płotem. Zastanawialiśmy się czy będzie możliwe podjęcie wspólnych działań.

25 sierpnia otrzymałam list od Jana Pałysiewicza. Była to odpowiedź na mój apel. Biorąc udział w Dniach Dawida Rubinowicza w 2008 powzięłam przekonanie aby wspierać tutejsze już wcześniej podjęte inicjatywy. Od tamtego czasu podziwiam ciężką pracę oraz oddanie ludzi z Towarzystwa Dawida Rubinowicza.  Max Szafir poprosił Szwedzki Komitet Przeciw Antysemityzmowi, SKPA, aby pomógł zbierać fundusze na odnowienie cmentarza. Współpracując z Leną Jersenius, dyrektor SKPA, i pozostając w kontakcie z ludźmi spokrewnionymi z byłą społecznością żydowską Bodzentyna, miałam sposobność przekazywać im dobre nowiny o postępujących w Bodzentynie pracach.

W moim przekonaniu wspaniała praca, której owoce możemy teraz podziwiać, doszła do skutku w wyniku splotu sprzyjających wydarzeń i dzięki ludziom. Jestem wdzięczna że jestem jego częścią.

 

Ewa Wymark

niezależna dziennikarka szwedzka

 

 

 

 
Pamięć cmentarza Drukuj Email
Wpisany przez B Białek   

Pamięć cmentarza

 

Dla wielu Polaków cmentarze żydowskie nie są cmentarzami. Socjolog Sławomir Kapralski wspominając swoje badania przeprowadzane w latach 80. wspomina – „Rozmawiając z mieszkańcami wielu miasteczek i wsi  dopóki pytałem o cmentarze żydowskie miałem duże problemy, żeby się dowiedzieć, gdzie one są. Ludzie po prostu mnie nie rozumieli. Kłopoty znikały, gdy zaczynałem stosować miejscowe określenia, np. kirkut czy okopisko. Dla tych ludzi to nie były cmentarze, to były miejsca z innego porządku.”

W prawie każdym świętokrzyskim miasteczku był cmentarz, na którym grzebano Żydów. Gdy został zamordowany żydowski naród, zaczęły umierać cmentarze. Najpierw ich bezczeszczenie rozpoczęli Niemcy – depcząc groby, rabując macewy. Potem, polskie już władze, zamykały je – zabraniano pochówku, bo nie było kogo grzebać. Nierzadko miejscowa ludność dokańczała latami dzieła zagłady opuszczonych i samotnych ostatnich miejsc  w ziemskiej wędrówce swych żydowskich bliźnich  – pozostawione w czasach wojny macewy wzmacniały chodniki, wały nadrzeczne,  podmurówki domów, podjazdy. Nikt nie jest w stanie wyobrazić sobie aby podobny los spotykał nagrobki z cmentarzy chrześcijańskich, nawet najbardziej zapomnianych.

Więcej…
 
punkt widzenia młodzieży Drukuj Email
Wpisany przez Asia Zych   

Odpowiedź na pytanie dotyczące powodów dla których zaangażowała się w akcję sprzątania cmentarza żydowskiego w Bodzentynie oraz wzięła udział w projekcie mającym na celu poznanie historii społeczności żydowskiej w Bodzentynie, realizowanym w miejscowym Gimnazjum pod kierownictwem nauczycielek Urszuli Sokół oraz Haliny Mazur.

 

,,Prawdę mówiąc, początkowo nie byliśmy przekonani co do udziału w tej akcji. Żydzi?

Oprócz oczywistych skojarzeń, czy utartych stereotypów, niewiele nam to mówiło...

Kiedy dokładnie zapoznaliśmy się z programem akcji, zaczęliśmy poznawać fakty historyczne. Byliśmy zaskoczeni tym, że przed wojną zamieszkiwał tu duży odsetek ludności wyznania Mojżeszowego. Mało tego, w pobliżu obecnego kościoła parafialnego stała kiedyś synagoga, a na obrzeżach miasteczka znajduje się kirkut. Nie mogliśmy wręcz uwierzyć, że do tej pory nie słyszeliśmy o tak istotnym fragmencie historii Bodzentyna.

Nie byliśmy także świadomi, że w pobliżu naszego miejsca zamieszkania rozgrywały się tragiczne wydarzenia. Szczególnie wzruszyły nas losy żydowskiego chłopca -  Dawida Rubinowicza. Ten młody człowiek  zginął  wyłącznie dlatego, że urodził się Żydem. Z jeszcze większą determinacją dążymy do zdobywania wiedzy, którą pragniemy podzielić się ze szkolnymi koleżankami i kolegami. Nasz światopogląd uległ poważnej zmianie. Już nie myślimy stereotypami, staramy się z nimi walczyć. W końcu każdy z nas jest inny i ma do tego pełne prawo...”

 

 Joanna Zych

uczennica Publicznego Gimnazjum w Bodzentynie

 

 
Więcej artykułów…
«pierwszapoprzednia12następnaostatnia»

Strona 1 z 2
Strona internetowa powstała przy współfinansowaniu Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej w ramach Programu Operacyjnego Fundusz Inicjatyw Obywatelskich.
_